Nowe filmy Opublikowano 14 września 2026, 4:22

Recenzja ostatniej fotografii: W najgorszym filmie Zacka Snydera brakuje jego dotyku [TIFF]

Celem „Ostatniej fotografii” Zacka Snydera jest głębia, ale powolne tempo, przesadzony melodramat i zbyt uroczysty ton ostatecznie wydają się niezamierzenie komiczne.

Ewa Wieczorek

Autor: Ewa Wieczorek

Opublikowano w: Open TV

Stuart Martin trzymający aparat przy twarzy w „Ostatniej fotografii”.

Bardzo niewielu współczesnych twórców filmowych potrafi osiągnąć taki poziom oddania fanów, jaki cechuje Zacka Snydera. W ciągu ostatnich dwudziestu lat jego filmy cieszyły się zainteresowaniem fanów, jednak jego charakterystyczna mieszanka stylizowanych obrazów, ponurych motywów, sekwencji w zwolnionym tempie i epickich efektów wizualnych również spotyka równie wielu krytyków. Chociaż doceniam większość wcześniejszej twórczości Snydera, w *Ostatniej fotografii* nie znajduję zbyt wiele wartościowych wartości.

Premiera światowa na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto „Ostatnie zdjęcie” opowiada historię Ethana Blacka (Stuart Martin), byłego żołnierza, który udaje się do Kolumbii po porwaniu jego siostrzenicy i siostrzeńca oraz zamordowaniu brata i partnera. W trakcie podróży do Ethana dołącza Joe Wallace (Fra Fee), świadek wydarzeń, które zrujnowały jego życie.

Film jawi się jako thriller drogowy o zemście, wydaje się jednak, że Snyder dąży do głębszej medytacji nad żalem, poczuciem winy, męskością, przemocą i etyką sztuki. Problem w tym, że większość z tych tematów jest poruszana z niewystarczającą ilością niuansów, aby podkreślić wzniosłe poczucie własnej wartości filmu.

Zack Snyder nigdy nie osiągnął takiego poziomu powagi

The Last Photograph od samego początku wyraźnie wyraża swoje intencje. W ciągu kilku chwil Snyder przedstawia jawne treści seksualne w połączeniu z brutalnym zabijaniem dzieci. Początek jest naprawdę szokujący i w niezamierzony sposób podkreśla największą wadę filmu: domaga się poważnego traktowania, pozostając w błogiej nieświadomości tego, jak komicznie niepoważny jest w rzeczywistości.

Zack Snyder od dawna faworyzuje ponurych bohaterów i ciężkie dialogi, ale jego filmy zwykle równoważą to z wystarczającym talentem wizualnym, energią kinetyczną lub papkowatym nadmiarem, aby ton działał. W tym przypadku grawitacja wydaje się dławić. Bohaterowie nieustannie wypowiadają się na szczudłach, nienaturalnie formalnie. Wymiany, które powinny wydawać się bliskie, kończą się wymuszonymi próbami wyrażenia wzniosłych rozważań na temat istnienia, śmierci i etyki fotografii wojennej. Zamiast pozwalać, aby historia i bohaterowie ilustrowali tematy, film wielokrotnie pokazuje widzom, jak ważne są one.

Film kładzie także duży nacisk na nagość. W „Ostatniej fotografii” pojawiają się liczne, nieuzasadnione ujęcia ciał kobiet, które praktycznie nie wnoszą nic do fabuły. Bez znaczącej roli kobiecej to pobłażanie staje się szczególnie absurdalne w połączeniu z obsesyjnym skupianiem się Ethana na starej nagiej fotografii swojej szwagierki – zdjęciu, które absurdalnie gubi w miejscu, a potem gorączkowo szuka w połowie historii. Film wydaje się myśleć, że to wzmocni wewnętrzne zamieszanie Ethana, ale częściej przypomina przemęczoną operę mydlaną, która zawędrowała na plan akcji.

Istnieje uderzająca przepaść pomiędzy pozornymi ambicjami Snydera a rzeczywistością na ekranie. Wydaje się, że jego celem jest uroczysty, gotowy na festiwal, prestiżowy dramat o złamanych mężczyznach zmagających się z wojną, przemocą, poczuciem winy i śmiertelnością. W rzeczywistości wyłania się z tego melodramatyczna opowieść o zemście, która stara się uzyskać głębię, ale wielokrotnie przechodzi w skrajny obóz.

Środkowy akt filmu stanowi rzadki punkt kulminacyjny, a mimo to „Ostatnia fotografia” potyka się o zakończenie.

Pomimo wielu wad, Ostatnia fotografia wskazuje na odkupiające cechy w drugiej części. Po powolnym początku tempo wzrasta, więź między dwoma mężczyznami staje się nieco bardziej wciągająca, a fabuła oferuje wystarczające ryzyko i motywację, aby zapobiec całkowitej stagnacji filmu.

Historia Ethana jako agenta DEA daje Snyderowi szansę zaprezentowania działania, które wydaje mu się instynktowne. Bez wysiłku pokonuje chmary przestępców, wstrzykując krótkie chwile kinetycznego wigoru w skądinąd letargiczny rytm.

Wallace natomiast wyrusza w bardziej intrygującą wewnętrzną odyseję. Zażywanie narkotyków i praca fotografa wojennego zmuszają go do zmagania się z etyką fotografowania przemocy i psychicznymi skutkami ciągłego obserwowania ludzkiej nędzy. Gdzieś w tym materiale kryje się prawdopodobnie wciągające studium charakteru.

Być może największym rozczarowaniem jest to, jak bardzo „Ostatnia fotografia” w rzeczywistości przypomina film Zacha Snydera w naprawdę ważnych aspektach.

Wszelkie delikatne napięcie, jakie Snyder buduje w drugim akcie, po prostu rozprasza się w katastrofalnym zakończeniu filmu. Ostatnia fotografia przez większą część swojej długości wskazuje na większą siłę stojącą za porwaniami i zabójstwami, tylko po to, by ujawnić, że nie nadchodzi żaden większy zwrot akcji.

Po nieznośnie powolnym początku film przedstawia środkową część, która w końcu daje widzom powód do zaangażowania, ale potem marnuje tę dobrą wolę, wydając zakończenie, które wydaje się dramatycznie puste. Snyder w jakiś sposób wydłuża czas trwania, sprawiając wrażenie nawet dłuższego niż Snyder Cut of Justice League – co samo w sobie jest wyczynem.

Nawet oddani entuzjaści Snydera mogą uznać „Ostatnią fotografię” za trudną do zniesienia.

Jak na krytyka, który wysoko ceni „Watchmen*”, „300*” i „Justice League” Zacka Snydera, „Ostatnie zdjęcie” przedstawia mnóstwo przytłaczających wad.

Film często sprawia wrażenie wyraźnie bezosobowego. Ironia polega na tym, że Snyder usunął większość spektaklu typowo kojarzonego z jego twórczością, nie zastępując go jednak głębszymi niuansami emocjonalnymi czy tematycznymi. Rezultatem jest obraz, który wydaje się chcieć udowodnić swoją siłę, dojrzałość i znaczenie.

Co najważniejsze, *Ostatnia fotografia* wywołuje niezamierzony śmiech. Podczas gdy niektóre filmy celowo sięgają absurdu, inne popadają w niego przypadkowo; Najnowsze dzieło Snydera wyraźnie wpisuje się w ten ostatni opis. Obserwowanie filmu tak bezlitośnie skupionego na rozpaczy, który staje się coraz bardziej komediowy, jest samo w sobie intrygujące, choć z pewnością nie jest to reakcja zamierzona przez reżysera.

Dla reżysera, którego najbardziej zagorzali fani od dawna twierdzą, że jego twórczość zawsze zawiera fascynujące elementy, „Ostatnia fotografia” stanowi jaskrawo mroczne zaprzeczenie. Reprezentuje nie tylko Snydera w jego najważniejszym, ale prawdopodobnie najmniej przekonującym wydaniu.

Ostatnia fotografia zadebiutowała na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto w 2026 roku.

Oficjalne źródła: Zack Snyder

Powiązane Artykuły

Google News
Streszczenie
Lubię to 0
Obserwuj 0
Słuchaj
Wątek 0
Mój Profil
Udostępnij

Streszczenie artykułu

Wygenerowane przez AI

Generowanie streszczenia...

Wątek dyskusji

0 komentarzy

Zaloguj się przez Google, aby skomentować

Szybko i bezpłatnie

Ładowanie komentarzy...

Zaloguj się

Wymagane jest konto, aby korzystać z tej funkcji

Kontynuuj z Google