Od swojego debiutu w 1974 roku w Niesamowitym Spider-Manie nr 129, Punisher stał się podstawą uniwersum Marvela. Oprócz komiksów Frank Castle przez lata przedarł się przez różne kreskówki, programy telewizyjne, gry wideo i wiele filmów akcji na żywo, a postać tę grało czterech różnych aktorów.
Dolph Lundgren po raz pierwszy wcielił się w tę rolę w kampowym debiucie filmowym Punishera z 1989 roku. Thomas Jane wypróbowała tę postać w The Punisher z 2004 roku, a później powróciła jako Frank w fanowskim filmie Dirty Laundry z 2012 roku. Jon Bernthal wciela się teraz w brutalnego mściciela w wielu projektach Marvel Studios. Ale przed objęciem kadencji Bernthala był często pomijany Punisher: War Zone, film z 2008 roku, w którym tytułowym antybohaterem grał nieżyjący już Ray Stevenson.
Mimo że jest to najmniej dochodowy film Marvela w historii, War Zone stał się w pewnym sensie kultowym klasykiem, dostarczając brutalnie przesadzoną adaptację grindhouse'ową, która w pełni uwzględnia brutalny absurd materiału źródłowego. Podczas gdy Punisher Jona Bernthala sprawia wrażenie wykwalifikowanego i wyrachowanego taktyka, Stevenson bardziej przypomina diabła tasmańskiego, jeśli jest uzbrojony po zęby. Film trwa prawie pół godziny, zanim Frank w ogóle się odzywa, zamiast tego skupia się na śladach ciał, które za sobą pozostawia.
Doskonale oddaje bezsensowną przemoc widzianą w komiksach Punishera. Tak naprawdę to wierność filmu komiksowej brutalności mogła przyczynić się do jego początkowej porażki.
Punisher: War Zone napotkał znaczące zakłócenia w studiu
Film był wspólnym przedsięwzięciem Lionsgate i Marvel Entertainment (które później przekształciło się w Marvel Studios), a Lionsgate zapewniło wsparcie finansowe. Reżyserka Lexi Alexander publicznie oświadczyła, że ta struktura partnerstwa stworzyła znaczne przeszkody na etapie produkcji. „Marvel był równorzędnym partnerem” – zauważyła Alexander na swoim osobistym blogu. „Ale niestety, gdy dochodziło do konfliktów w decyzjach twórczych, Marvel pozwolił Lionsgate rozstrzygnąć remis. Zawsze żałowałem, że zrobiłem w ten sposób film Marvela, bo 99% ich notatek było znacznie lepszych niż studia i byłem z nimi bardziej zgrany.
Alexander stwierdziła, że swoją interpretację Punishera wzorowała na komiksie Marvel Max, wydawnictwie zaprojektowanym specjalnie dla dorosłych czytelników. Zasadniczo wykorzystała komiksy jako wizualny scenorys, czerpiąc kilka najbardziej graficznych scen filmu bezpośrednio z określonych paneli w materiale źródłowym.
Alexander zaproponował pokazanie oryginalnej grafiki komiksowej w celu podglądu widzów i krytyków, aby zapewnić niezbędny kontekst dla tonu filmu, ale pomysł został odrzucony. „W jednej recenzji, która jest tak zabawna, że zacytowałam ją teraz na taśmie, krytyk stwierdził, że powinnam trafić do więzienia za moją brutalną wyobraźnię” – wspomina. „To zabawne, ponieważ obrazy, o których mówił, zostały wzięte bezpośrednio z komiksu.
Punisher Raya Stevensona nie mógł istnieć w MCU i dlatego jest idealny

Kiedy Alexander przygotowywała się do War Zone, odwiedzała różne fora i fora fanów Punishera, aby zobaczyć, co ich rozczarowało w poprzednich adaptacjach, a najczęstszą skargą, jaką widziała, było to, że postać nigdy nie czuła się tak brutalna i szorstka w akcji na żywo, jak w komiksach. Wzięła więc tę radę do serca i zastosowała w praktyce, tworząc wersję Franka Castle’a, która mogła istnieć tylko w absurdalnym, wiernym komiksie świecie, który zbudowała.
Chociaż każda wersja Punishera żyje w nieco podwyższonej rzeczywistości, kreacja Stevensona wykracza poza nią. Trudno sobie wyobrazić Thomasa Jane wybijającego dziurę prosto w głowę złego faceta lub Jona Bernthala strzelającego z granatnika do przywódcy gangu w stylu parkour. Ale Frank Castle w War Zone od niechcenia robi jedno i drugie w tak nonszalancki sposób, że wydaje mu się to niemal rutynowe. Ta wersja Punishera jest tak oburzająca, że może istnieć tylko w komiksach lub w bezkompromisowym festynie krwi, którego prawie nie da się zmieścić w MCU. Frank Raya Stevensona nie marnowałby czasu na wymianę zdań ze Spider-Manem, skoro wciąż istnieją złoczyńcy, którzy nie zostali jeszcze zabici.
War Zone miało wiele przeciwności. Oprócz wszelkich ingerencji w studio Alexander musiała zmagać się ze zmiennym budżetem i przyjaznym rodzinom okresem świątecznym swojego filmu komiksowego w formacie hard R. Fakt, że Iron Man miał swoją premierę zaledwie kilka miesięcy przed War Zone oraz przy znacznie większym wsparciu studia i fanfarach, doprowadził do tego, że film Aleksandra został właściwie pogrzebany. Jak podaje Box Office Mojo, w rezultacie film zarobił zaledwie 10 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym 35 milionów dolarów. Ale chociaż mogła to być komercyjna porażka, nadal wyróżnia się na tle aktorskich portretów Punishera jako najbardziej okrutny z całej gamy.
Lexi Alexander chciała przełożyć komiksy Punishera na kinowe doświadczenie, które odrzuciło realizm na rzecz absurdalnej, chaotycznej natury bohatera. Podobnie jak materiał źródłowy, film charakteryzuje się jaskrawą oprawą wizualną, brutalnym rozlewem krwi i drażniącym, często niepokojącym tonem. Niezależnie od tego, czy widzowie, czy krytycy rozpoznali wówczas ten zamiar, taki był właśnie cel filmu. Chociaż „Punisher: War Zone” miał problemy ze sprzedażą biletów, stworzył portret Franka Castle’a, który jest wyjątkowy zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości.