Minęły 22 lata od najbardziej przerażającej sceny w „Rodzinie Soprano” i udało mi się znaleźć na to tylko jedno wytłumaczenie. „Sopranoza” to serial bezkonkurencyjny. Jeśli kogoś o to zapytasz, odpowie na cztery rzeczy: to ich ulubiony program w historii, to jeden z ich ulubionych programów w historii, to program, o którym wiedzą, że jest dobry, ale jeszcze nie zaczął oglądać, lub jest tak przereklamowany, co samo w sobie świadczy o tym, jak bardzo jest szanowany.
Dlatego też ogromnemu fanowi „Rodziny Soprano”, tak jak ja, nie zawsze można całkowicie ufać, że przedstawi całkowicie bezstronną relację z serialu. Potrafię przeoczyć problemy i historie, na które inni mogą się natknąć. Wskaż dowolną zagmatwaną lub „złą” scenę w „Rodzinie Soprano”, a prawdopodobnie mam już przygotowaną obronę, uformowaną przez lata wyimaginowanych argumentów i czytania doskonałych analiz (pochwal się SopranosAutopsy.com, jeśli tylko mogę, wyświadcz sobie przysługę i przeczytaj ją).
Jest jednak jedna scena, której od lat nie jestem w stanie obronić. To tak niezręczne i niewytłumaczalne, że wydaje się, że pochodzi z innego programu. Mówię oczywiście o zatrzymaniu klatki i przejściu do czyszczenia w sezonie 5, odcinku 10, „Cold Cuts”. Odcinek lepiej znany z pobytu Tony'ego S. (James Gandolfini), Tony'ego B. (Steve Buscemi) i Christophera (Michael Imperioli) udających się na farmę wujka Pata (Frank Albanese).
W połowie odcinka Carmella (Edie Falco) spotyka swojego niedawnego romansu, Roberta Weglera (David Strathairn), w szkole A.J. (Robert Iler). Potraktowała go chłodno i odeszła, a scena nagle staje się zwolniona i zatrzymuje klatki Carmeli w połowie kroku. Powolne cięcie przejściowe przenosi nas do następnej sceny. Co?
Czy stop-klatka Carmeli z 5. sezonu „Rodziny Soprano” to żart?

Przez lata nie miałem żadnego wyjaśnienia, ani jednego. To niezrozumiała decyzja redakcyjna w serialu, w którym decyzje reżyserskie są dobierane niemal kategorycznie, fachowo. Jednak po wielu przemyśleniach ustaliłem najbardziej niejasny powód tej edycji i jeśli mam być ze sobą szczery, wiem, że to bardziej żart niż cokolwiek innego.
Tytuł odcinka to „Wędliny” i nawiązuje do wędlin, które wszyscy jedzą u wujka Pata, zimnych ciał Christophera i Tony’ego B. posiekanych oraz malapropizmu, o którym mówi Tony podczas terapii: „Zemsta jest jak podawanie wędlin”.
Być może reżyser Mike Figgis wiedział, że taki będzie tytuł jeszcze przed rozpoczęciem pracy nad odcinkiem i dlatego zdecydował się zamieścić najbardziej mrożące krew w żyłach fragmenty scen z całej serii. Uderza jak lodowaty kawałek, a cięcie jest czymś, o czym nawet ktoś z niewielką wiedzą o kręceniu filmów wiedziałby, że jest nieodpowiednie.
Przejście na scenę „Cold Cuts” to najgorszy moment w rodzinie Soprano

Czy stop-klatka z „Cold Cuts” to rzeczywiście wyszukany gag? Prawdopodobnie nie, chociaż reżyser Mike Figgis może potwierdzić to przeczucie. W komentarzu do tej sekwencji na DVD Figgis zauważa: „To naprawdę interesujące przejście i nie tak spodziewałem się, że scena będzie wyglądać na końcu.
Nawet szeroko zakrojone badania przeprowadzone przez Alana Sepinwalla i Matta Zollera Seitza na potrzeby ich książki „Sesje Sopranos” nie odkryły żadnego głębszego znaczenia (według TVLine). Sekwencja, która wydaje się najsłabszym ogniwem w „Rodzinie Soprano*”, w rzeczywistości jest najsłabsza. Każda róża ma swój cierń i każdy rzekomo „idealny” serial telewizyjny ma przynajmniej jedną wadę.
Mike Figgis świetnie się spisał, reżyserując resztę odcinka

Mimo że w całym artykule wydzieliłem fragment „Wędliny”, muszę przyznać, że Figgis kierował się resztą odcinka. Jest dość solidny, co sprawia, że samotna, słaba scena wyróżnia się jeszcze bardziej. Figgis ma na swoim koncie tylko tę jedną reżyserię serialu, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę tendencję Davida Chase’a do pracy ze swoim stałym zespołem kreatywnym.
„Cold Cuts” to w rzeczywistości genialny odcinek, a reżyseria odgrywa w nim dużą rolę. Głównym motywem odcinka jest wściekłość, a Figgis decyduje się na kręcenie gniewnych momentów z uderzająco niskich kątów, nadając bohaterom zagrożenie, jakiego nie widzieliśmy wcześniej w serialu „Rodzina Soprano”. Jego decyzja o zagłębieniu się w koncepcję gniewu nadaje tej części wyjątkowego charakteru. Przypuszczam, że jedno cięcie mogłoby wystarczyć, aby unieść cały odcinek.