Jennifer Garner i Bradley Cooper wystąpili w pięciosezonowym serialu szpiegowskim, który był trochę Jamesem Bondem i trochę 24, a w dobie streamingu faktycznie sprawdza się lepiej. Era streamingu zmieniła sposób, w jaki oglądamy telewizję. Możliwość objadania się programem ma ogromny wpływ na przyjemność z oglądania.
Zanim mieliśmy dostęp do każdego odcinka naszych ulubionych programów, trzeba było czekać tydzień po tygodniu, aby przetrwać sezon serialu. Są plusy i minusy możliwości przejścia całej serii na raz, przy czym niektóre serie, często ciężkie tematycznie, wydają się nieco mniej wspaniałe, a inne faktycznie na tym korzystają.
TakeAlias , szpiegowski serial akcji z 2001 roku, emitowany na antenie ABC przez pięć sezonów. Serial odniósł sukces już w momencie emisji, ale ma jeszcze większy sens jako serial do oglądania. Jennifer Gardner wciela się w Sydney Bristow, podwójną agentkę pracującą dla CIA, udającą agentkę ogólnoświatowej organizacji przestępczej.
Serial przedstawia przede wszystkim Sydney próbującą wykonać swoją niebezpieczną pracę, jednocześnie utrzymując swoje podwójne życie w tajemnicy przed przyjaciółmi i rodziną. Przełomowa rola Aliasu Garnera zaowocowała czołowymi kreacjami we wszystkim, od popularnych romcom po wczesne filmy Marvela.
Nie była jedyną gwiazdą, która wybuchła. Młody Bradley Cooper pojawił się w serialu jako WillTippin, powiernik Sydney, który pozostaje nieświadomy jej podwójnego życia, dopóki nie zostaje porwany, co zmusza Sydney do ujawnienia jej sekretnej tożsamości, aby ich uratować. Alias konsekwentnie zdobywał miejsca wśród najlepszych serii akcji swoich czasów, a po pochłonięciu zapewnia jeszcze większą satysfakcję.
Dramat szpiegowski ABC Alias przypomina połączenie 24 i Jamesa Bonda.

Alias stacji ABC jawi się jako połączenie 24 i Jamesa Bonda. Każdy program szpiegowski, w którym bohaterowie walczą z syndykatami terrorystycznymi lub przestępczymi, nieuchronnie przywołuje na myśl Jacka Bauera i nieustanne odliczanie, które zdefiniowało premierę Foxa 24.24 mniej więcej równolegle z Aliasem, a Alias wydaje się bardziej wyluzowanym wcieleniem tego założenia.
Seria prawdopodobnie ma więcej wspólnego z franczyzą Jamesa Bonda. Alias jest pełen gadżetów, a zamiłowanie Sydney do przebrań przywołuje na myśl filmy o Bondzie z czasów Rogera Moore’a, w których 007 był nie tyle bezwzględnym zabójcą, ile raczej uprzejmym łotrzykiem, który potrafił śmiać się z samego siebie.
Garner też nigdy nie boi się śmiać z siebie w tej roli, ale Sydney i tak jest potężnym szpiegiem. To podróżniczy serial, w którym kręcą wąsy złoczyńcy i po prostu złe organizacje, takie jak Sojusz Dwunastu, których interesami jest wszystko, co przychodzi na myśl najbardziej nikczemnej rzeczy, jaką wymyślą scenarzyści.
Alias ogląda się jeszcze lepiej, gdy się go ogląda

Alias, podobnie jak wiele seriali sieciowych tamtej epoki, był pełen klifów i problemów z tempem. Zdecydowanie zbyt często widzowie oglądali odcinek wypełniający, podczas gdy twórcy serialu próbowali zapełnić 22 odcinki telewizji rocznie. Cliffhangerów też było mnóstwo, zapewniając czyste zakończenie odcinków i sezonów, które można było z łatwością obejrzeć w tydzień lub rok.
W przypadku objadania się problemy te są znacznie mniej rażące. Odcinek, w którym marnujesz czas na fabułę, która cię nie obchodzi, jest o wiele mniej rażący, gdy możesz po prostu kliknąć „Dalej” w trakcie napisów końcowych lub rozpocząć sezon 3 po sezonie 2, który drażni cię klifem. Alias zawsze był dobrym serialem, więc może nie jest aż tak zaskakujące, że wiele Aliasall na raz byłoby jeszcze lepszych.