Zadaj pytanie o najwspanialszy tytuł *Gwiezdne Wojny* każdemu fanowi, a prawie na pewno otrzymasz jedną z czterech odpowiedzi: *Star Wars: Knights of the Old Republic*, *Star Wars Jedi: Fallen Order*, *Star Wars: The Force Unleashed* lub *Star Wars Battlefront*. Konsensus jest niezwykle spójny. Chociaż tytuły te dominują we współczesnych dyskusjach, od czasu do czasu pojawiają się wzmianki o bardziej niszowych faworytach, takich jak *Star Wars: Empire at War*, *Star Wars: Dark Forces* lub seria *Star Wars: Jedi Knight*, chociaż seria *LEGO Star Wars* niezmiennie cieszy się własnym, wyraźnym uznaniem krytyków.
Problemem nie jest brak jakości w bibliotece gier *Star Wars*; raczej kilka wybranych tytułów przyciąga znacznie mniej uwagi niż ich odpowiedniki. W wielu przypadkach najbardziej intrygujące lub posiadające duży potencjał gry *Gwiezdne Wojny* odeszły w zapomnienie i nikt już o nich nie dyskutował, ponieważ zostały usunięte z listy i uniemożliwiły grę lub dlatego, że spotkały się z tak złym przyjęciem, że perspektywa kontynuacji pozostaje fikcją.
Gwiezdne Wojny: Łowcy

W innej linii czasu gra *Star Wars: Hunters* mogłaby być uznawana za *Gwiezdne Wojny* odpowiednik *Marvel Rivals*. Obydwa tytuły mają porównywalną mechanikę co strzelanki PvP oparte na rywalizacji drużynowej, jednak *Star Wars: Hunters* pozostało znacznie bardziej niszowe pod każdym możliwym względem.
Jednym z głównych ograniczeń było ograniczenie gry do urządzeń mobilnych i Nintendo Switch, co uniemożliwiało zbudowanie dużej bazy graczy, jaką można było osiągnąć w przypadku tradycyjnego tytułu platformowego, takiego jak Marvel Rivals. W rezultacie gra Star Wars: Hunter miała nieuchronnie bardziej ograniczoną skalę.
Gra zasługuje na pochwałę za to, że unika bezpiecznej ścieżki polegającej na mocnym opieraniu się na znanych obrazach z Gwiezdnych Wojen i zamiast tego decyduje się na skromny zestaw oryginalnych postaci. Jednak ta decyzja mogła im zaszkodzić, ponieważ wielu graczy prawdopodobnie tęskniło za darmową strzelanką z bohaterami, w której występują ukochane postacie, takie jak Asajj Ventress, Din Djarin z The Mandalorian czy Boba Fett.
Kiedy było aktywne, Star Wars: Hunters cieszyło się bardzo niewielkim zainteresowaniem. Wydaje się mało prawdopodobne, że po jego zamknięciu pojawi się ponownie w rozmowach. W ten sam sposób, w jaki iteracja Marvel Rivals DC oznaczałaby niekończący się hakerstwo w przychodach, oczekuje się, że Marvel Rivals zmotywuje Lucasfilm do opracowania własnego, ogromnego tytułu udostępnianego na żywo.
Angry Birds Star Wars

Gwiezdne Wojny mogą pochwalić się niektórymi z najbardziej zapadających w pamięć crossoverów gier wideo, jakie kiedykolwiek powstały – tytułami takimi jak Soul CaliburIV, LEGO i Fortnite. Jednak często pomijaną, ale naprawdę kultową pozycją jest Angry BirdsStarWars.
Zarówno gra Angry BirdsStarWars, jak i jej kontynuacja, Angry BirdsStarWarsII, reinterpretują odpowiednio oryginalną i prequelową trylogię filmową StarWars, na nowo wyobrażając sobie bohaterów filmu i wątki fabularne w znanym formacie gier mobilnych AngryBirds. Tytuły zostały także przystosowane na konsole domowe i przenośne oraz zawierały ekskluzywne dodatki, takie jak tryb wieloosobowy.
Jest mało prawdopodobne, aby te dwa tytuły Angry Birds wzbudziły zainteresowanie kogokolwiek, kto nie jest jeszcze zagorzałym fanem AngryBirds, a poza tym nie ma ich w sklepach z aplikacjami mobilnymi od ponad pięciu lat. Premiera nowego filmu AngryBirds zaplanowana jest na drugi dzień świąt, co oznacza, że seria niewątpliwie pozostanie aktualna w 2026 r., ale AngryBirdsStarWars sprawia obecnie wrażenie reliktu minionej epoki.
Gwiezdne Wojny: Eskadry

Podniebne bitwy między gwiazdami pozostają jednymi z najbardziej oszałamiających wizualnie scenerii, jakie może dostarczyć seria, co oznacza, że nierozsądnym byłoby, gdyby jakikolwiek wielbiciel walki myśliwców gwiezdnych ignorował *Star Wars: Squadrons*. Chociaż *Star Wars: X-Wing* i *Star Wars: TIE Fighter* od dawna cieszą się oddaną rzeszą fanów, *Star Wars: Squadrons* nie osiągnęło tego samego poziomu popularności głównego nurtu wśród tytułów *Gwiezdnych Wojen*.
Star Wars: Squadrons* wyróżnia się, ponieważ eksploruje konkretny zakątek odległej galaktyki, który z natury jest bardziej niszowy niż na przykład możliwość grania Jedi. Z pewnością usatysfakcjonuje fanów głęboko zaangażowanych w historię myśliwców *Gwiezdnych Wojen*, szczególnie w ustaloną historię Nowej Republiki i Imperium Galaktycznego po *Gwiezdnych Wojnach: Część VI – Powrót Jedi*. Ponieważ jednak walka kosmiczna była w przeszłości jednym z najmniej lubianych trybów rozgrywki w serii *Star Wars Battlefront* studia EA i DICE, nie jest zaskoczeniem, że tytuł skupiający się wyłącznie na walkach powietrznych miałby trudności z przyciągnięciem szerokiej publiczności.
Biorąc pod uwagę jej stosunkowo niski profil i niszowy wygląd, nie jest pewne, czy *Star Wars* kiedykolwiek ponownie wyprodukuje grę poświęconą wyłącznie walce kosmicznej. Niemniej jednak nadchodzące *Star Wars: Galactic Racer* może tchnąć nowe życie w podgatunek wyścigów, wzmacniając nostalgię związaną z tymi wysoce wyspecjalizowanymi grami, zwłaszcza teraz, gdy franczyza poświęciła dużo czasu na przygodowe tytuły akcji.
I odwrotnie, sukces *Star Wars: Starfighter* w reżyserii Shawna Levy'ego z Ryanem Goslingiem w roli głównej może zapoczątkować tak potrzebny renesans serii gier o walkach kosmicznych. W przeciwnym razie bez zupełnie nowego tytułu z kultowymi myśliwcami gwiezdnymi, którego akcja rozgrywać się będzie w szczególnie popularnej epoce na osi czasu lub będzie wyraźnie inspirowana postacią Goslinga lub *Star Wars: Starfighter*, każda przyszła gra miałaby niezwykle trudną drogę do sukcesu.
Gwiezdne Wojny, część I: Bitwy o władzę Jedi

Star Wars: Epizod I: Jedi Power Battles to solidna platformówka akcji, która prawdopodobnie stanowi jeden z najlepszych wyników luźno zaadaptowanego filmu Gwiezdne Wojny: Część I – Mroczne widmo. Tak naprawdę jedynym powodem, dla którego ktokolwiek mógłby dzisiaj wspomnieć Gwiezdne Wojny: Część I: Jedi Power Battles, jest zremasterowana edycja, która pojawiła się na początku ubiegłego roku – a mimo to wtedy też nie przyciągała uwagi.
Gwiezdne wojny, część I: Jedi Power Battles, może pochwalić się imponującą listą postaci do wyboru, w tym Qui-Gon Jinna, Mace’a Windu i Plo Koona, a także Jar Jar Binksem i kilkoma nowicjuszami wprowadzonymi w remasterze. Tytuł można ukończyć za jednym razem, błyszczy w rozgrywce w trybie współpracy, a fajnie jest zostać powalonym przez droidy bojowe z serii B1 lub usłyszeć chichot Yody za każdym razem, gdy złapiesz pick-upa.
Star Wars Outlaws

Gdyby gra została lepiej przyjęta, rozmowa wokół *Star Wars Outlaws* byłaby prawdopodobnie znacznie głośniejsza. Niestety, większość fanów zignorowała tytuł po tym, jak został powiązany ze standardowymi wzorcami projektowania otwartego świata firmy Ubisoft, stylem, który społeczność obecnie zdecydowanie odrzuca.
Chociaż nie jest to bezbłędna pozycja 10/10 *Gwiezdnych Wojen*, gra zasługuje na znacznie większe uznanie ze względu na swoje liczne mocne strony. Warto zauważyć, że jest to pierwszy w całej serii przygodowy tytuł akcji z otwartym światem dla jednego gracza, a niewiele gier *Gwiezdnych Wojen* oferuje centra tak wciągające i bogate w szczegóły.
Co więcej, gracze, którzy będą ściśle trzymać się głównej narracji, przeoczą najlepsze momenty fabularne gry. Znakomitym przykładem jest wzruszająca misja poboczna, w której Kay Vess i ND-5 zapewniają pocieszenie MT-7, osieroconemu weteranowi droidowi komandosowi z serii BX.
Podobnie jak w przypadku Gwenta z gry *Wiedźmin 3: Dziki Gon*, minigra sabacc *Star Wars Outlaws* sama w sobie uzasadnia eksplorację nowych planet, a dodatek DLC Wild Card jeszcze bardziej zwiększa jej atrakcyjność. Co więcej, system reputacji syndykatu, który daje satysfakcję i jest emocjonująco wpleciony w każdą decyzję gracza, reprezentuje mechanikę, której być może nigdy więcej nie zobaczymy w grze *Gwiezdne Wojny*, choć w dużej mierze pominięto ją, gdy *Outlaws* wydano kilka lat wcześniej.