Funkcje filmowe Opublikowano 22 lipca 2026, 9:00

Kolejne duże anime aktorskie w Hollywood celuje w koronę One Piece – ale czeka go niespodzianka

Marcin Kwiatkowski

Autor: Marcin Kwiatkowski

Opublikowano w: Open TV

Mihawk w aktorskiej wersji One Piece.

Przez długi czas adaptacje anime na żywo służyły jako kosztowne żarty w świecie rozrywki. Podczas gdy „Dragonball Evolution” jest najsłynniejszą porażką filmu i telewizji, westerny, w których walczą między innymi z „Death Note*”, „Ghost in the Shell” i „Cowboy Bebop”, poniosły podobnie fatalne skutki.

Ta narracja uległa zmianie, gdy Netflix wypuścił „One Piece”, który przełamał klątwę kiepskich adaptacji anime dzięki silnemu zaangażowaniu w oryginalne dzieło Eiichiro Ody i niemal doskonałemu wykonaniu. Obsada jest trafna, scenografia uderzająca i kolorowa, przebieg narracji jest przemyślany, a ton skutecznie łączy realizm akcji z charakterystyczną komedią „One Piece”, na przykład oglądaniem dorosłego mężczyzny walczącego na śmierć i życie z wydrą.

Utrzymując ten wysoki poziom w drugim sezonie, „One Piece” ugruntowało swój status aktualnego mistrza adaptacji anime na żywo, pomimo stosunkowo słabej konkurencji. Podczas gdy sezon 3 przygotowuje się do adaptacji niezwykle popularnej historii o Alabaście, przedstawiającej konfrontację Luffy'ego z jego najniebezpieczniejszym w historii Crocodile'em, najwyższa pozycja serialu wydaje się bezpieczna w dającej się przewidzieć przyszłości.

Jednak nadchodzący hollywoodzki film oparty na innej mandze z „Wielkiej Trójki” ma na celu jej zdetronizowanie. Pierwotnie ujawniony w 2015 roku, projekt *Naruto* utknął w piekle rozwoju po minimalnych postępach i odejściu pierwotnego reżysera Michaela Graceya. Nawet po tym, jak Destin Daniel Cretton, znany z *Shang-Chi* i *Spider-Man: Brand New Day*, został zastąpiony Gracey, aktorski film *Naruto* pozostawał uwięziony w paraliżującym wahaniu Hollywood.

Pomimo sceptycyzmu, dynamika wreszcie nabiera tempa. W nieoczekiwanym ogłoszeniu Masashi Kishimoto oświadczył, że proces castingu do Naruto oficjalnie się rozpoczął, co stanowi pierwszy konkretny znak, że prace nad filmem aktorskim postępują naprzód.

Teoretycznie Naruto bardziej nadaje się do akcji na żywo niż do jednego kawałka

Luffy robi balon z gumą do żucia w One Piece Netflixa
Luffy robi balon z gumą do żucia w One Piece Netflixa

To nieco ironiczne, że spośród wszystkich bohaterów anime, których Zachód zaadaptował do produkcji na żywo, MonkeyD.Luffy ostatecznie odniósł sukces. Death Note to w istocie Se7en z demonem. Cowboy Bebop to Firefly z muzyką jazzową. A jednak One Piece przedstawia kapryśnie absurdalny wszechświat pełen dziwnych mocy i wysp składających się wyłącznie z ciasta. Seria manga i anime Eiichiro Ody wydawała się skazana na katastrofę, w przeciwieństwie do jej stosunkowo bardziej realistycznych odpowiedników.

Naruto znajduje się pośrodku, nie jest w pełni uziemiony, ale znacznie mniej absurdalny niż One Piece. Podczas gdy rozległy świat morskich przygód One Piece jest różnorodny, Naruto rozgrywa się na kontynencie pięciu narodów silnie inspirowanym prawdziwą historią. Podobnie ninja Naruto dysponują umiejętnościami bliskimi rzeczywistości – kulami ognia, klonami, niebieskimi kulami energii itp. – dzięki czemu znacznie łatwiej jest ich przedstawić na ekranie niż postać, która potrafi się rozciągać, hybryda człowieka i renifera czy złoczyńca pożerający przedmioty nieożywione.

Teoretycznie, jeśli Netflix będzie w stanie sprawić, że „One Piece” odniesie sukces, Destin Daniel Cretton powinien być w stanie przekształcić „Naruto” w godną franczyzę z aktorami na żywo, stosując to samo zaangażowanie w autentyczność.

Naruto w akcji na żywo stoi przed poważną przeszkodą, której uniknął One Piece

Cechą wyróżniającą „One Piece” Netflixa jest organiczne tempo narracji. W pierwszym sezonie każdy pirat Słomkowego otrzymuje dedykowany wątek wprowadzający. Następnie, zamiast spieszyć się bezpośrednio do konfrontacji z Crocodile, drugi sezon poświęca czas na badanie agentów niższego szczebla Baroque Works. Ta adaptacja na żywo zapewnia dużo miejsca na solidny rozwój postaci, skrupulatne budowanie świata i znaczny rezonans emocjonalny. Przez cały serial widzom nieustannie przypomina się: „Na szczęście to nie był film.

Trudna rzeczywistość dla Destina Daniela Crettona jest taka, że ​​aby film *Naruto* mógł zostać uznany za triumf, musi zapewniać taką samą głębię rozwoju postaci i znaczną wiedzę franczyzową jak *One Piece*, ale w znacznie skróconych ramach czasowych. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że „One Piece” Netflixa działa skutecznie właśnie dlatego, że jest to dłuższy serial telewizyjny. Gdyby identyczny zespół wyprodukował film *One Piece* z tą samą obsadą i metodologią, produkt końcowy byłby znacznie gorszy.

Najważniejszą przeszkodą, którą *Naruto* musi pokonać na swojej drodze do sukcesu aktorskiego, nie jest uniknięcie długotrwałej klątwy, ale raczej praktyczna trudność skondensowania tak obszernej narracji w zwięzły, teatralny element.

Oficjalne źródła: One Piece

Powiązane Artykuły

Google News
Streszczenie
Lubię to 0
Obserwuj 0
Słuchaj
Wątek 0
Mój Profil
Udostępnij

Streszczenie artykułu

Wygenerowane przez AI

Generowanie streszczenia...

Wątek dyskusji

0 komentarzy

Zaloguj się przez Google, aby skomentować

Szybko i bezpłatnie

Ładowanie komentarzy...

Zaloguj się

Wymagane jest konto, aby korzystać z tej funkcji

Kontynuuj z Google