Netflix mierzy wysoko ze swoim nadchodzącym filmem fantasy, który platforma streamingowa postrzega jako początek nowej ery, choć droga przed nim jest stroma. Usługa oferuje już solidną ofertę tytułów fantasy, a na przykład animowany film Swapped należy do najczęściej oglądanych tytułów Netflix w historii.
Kontynuując przygodę ze światem animacji, sztandarowy serial Netflix „Wiedźmin” z Henrym Cavillem w roli głównej przeniósł swoje uniwersum na duży ekran. Film Wiedźmin: Koszmar Wilka z 2021 r. i nadchodzący film Wiedźmin: Syreny z Głębin z 2025 r. działają jako animowane spin-offy sagi, podkreślając wyraźne uznanie przez streamera potencjału franczyzy w oryginalnych filmach fantasy.
Co więcej, najbardziej dochodowy film giganta streamingowego w dotychczasowej historii należy do gatunku fantasy – K-Pop Demon Hunters. Film ma już wyczekiwaną kontynuację i rok po debiucie nadal dominuje na listach przebojów serwisu Netflix. Netflix skupia się obecnie na kolejnej ciężkiej grze fantasy, planując adaptację bestsellerowej serii powieści.
Grecie Gerwig, reżyserce Barbie, powierzono zadanie przeniesienia serii Opowieści z Narnii na duży ekran. Netflix widzi wiele ścieżek rozpoczęcia nowej ery wraz z pierwszym filmem Gerwiga z Narnii, Narnia: Siostrzeniec czarodzieja, którego premiera kinowa zaplanowana jest na 12 lutego 2027 r. Jednak projekt musi pokonać poważną przeszkodę, aby seria odniosła sukces.
Adaptacja Narnii w reżyserii Grety Gerwig wiąże się z jednymi z najwyższych kosztów produkcji w historii kina.
Operator Seamus McGarvey ujawnił w podcaście „Musimy porozmawiać o Oscarze”, że budżet produkcji filmu „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja” wynosi 280 milionów dolarów. Ta znacząca suma jest niezbędna do wyrenderowania świata high fantasy z misternymi szczegółami i zaawansowanymi efektami wizualnymi wymaganymi, aby seria zyskała rozgłos na skalę kinową przed ostateczną premierą w serwisie Netflix. Niemniej jednak liczba ta wprowadza znaczną niepewność co do wyników kasowych niezbędnych do zapewnienia rentowności. Biorąc pod uwagę nakłady wynoszące 280 milionów dolarów, film prawdopodobnie będzie potrzebował od 560 milionów do 700 milionów dolarów światowych przychodów, aby osiągnąć próg rentowności.
Skala kosztów produkcji staje się jeszcze bardziej niepokojąca w porównaniu z premierami filmów historycznych. Bez uwzględnienia inflacji „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja” zajmuje 24. miejsce na liście najdroższych filmów, jakie kiedykolwiek powstały. Mieści się pomiędzy 272 milionami dolarów aktorskiego filmu Rachel Zegler „Królewna Śnieżka” a 291 milionami dolarów wydanymi na „Mission: Impossible – Dead Reckoning Part One*”. W ekosystemie Netflix nadchodząca epopeja fantasy niemal zdobyła tytuł najdroższego projektu streamera. Z kwotą 280 milionów dolarów „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja” zajmuje drugą pozycję na liście Netflix, ustępując jedynie „The Electric State” z łącznym budżetem wynoszącym 320 milionów dolarów.
Netflix *Narnia: Siostrzeniec czarodzieja* staje w obliczu trudnej bitwy, rozpoczynając nowy rozdział

Narnia: Siostrzeniec czarodzieja zapoczątkuje nowy rozdział w historii Netflix na dwa główne sposoby. Po pierwsze, oznacza to inauguracyjną, szeroko kinową premierę filmu przez giganta transmisji strumieniowej, co stanowi zauważalną zmianę dla firmy, która tradycyjnie priorytetowo traktowała streaming. Jeśli film osiągnie dobre wyniki sprzedażowe, może otworzyć drogę dla innych znanych tytułów Netflix, które pójdą w jego ślady – pomyślmy o kontynuacjach Riana Johnsona „Na noże” lub nadchodzącym „Dalszych przygodach Cliffa Bootha” Davida Finchera – oba mogą zyskać na takim modelu.
Narnia: Siostrzeniec czarodzieja w kinach od 12 lutego 2027 r., a na platformie Netflix od 2 kwietnia 2027 r.
Drugim katalizatorem tej nowej ery jest zaangażowanie Netflix w produkcję ośmiu aktorskich filmów o Narnii. Jednak sama skala inwestycji stanowi ogromne wyzwanie: odzyskanie kosztów, nie mówiąc już o stworzeniu hitu, który w pełni realizuje wizję platformy dotyczącą sagi. Chociaż Barbie Grety Gerwig przekroczyła próg 1 miliarda dolarów, najbardziej lukratywną jak dotąd produkcją z Narnii pozostaje adaptacja „Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa” z 2005 roku, która zarobiła 720,5 miliona dolarów – tylko nieznacznie powyżej progu rentowności szacowanego dla Narnii: Siostrzeńca czarodzieja, siejąc w ten sposób niepewność co do wykonalności tego nowego etapu.