Netflix poszerza w tym roku swój katalog w niespotykanym dotychczas tempie i wreszcie wkracza na obszar, na którym od dawna rządzą jego czołowi konkurenci. W Disney+ mieści się Marvel, Max prowadzi DC, a Prime Video znalazło swoją niszę dzięki The Boys i Invincible, pozostawiając Netflix bez marki superbohaterskiej. Ta luka się zamyka teraz, gdy streamer zabezpieczył prawa do wiodącej serii anime o superbohaterach: One-Punch Man.
Chociaż komicznie proste przygody Saitamy były kiedyś dostępne w serwisie Netflix, zniknęły po wygaśnięciu pierwotnej umowy licencyjnej. Obecnie serial przeżywa znacznie większy powrót. Począwszy od 25 sierpnia Netflix będzie oferować kilka sezonów One-Punch Man widzom w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Ameryce Łacińskiej bez dodatkowych opłat, konsolidując w serwisie trzyczęściową narrację o superbohaterach.
To przejęcie stanowi znaczący impuls dla Netflix, zwłaszcza że One-Punch Man ponownie dołącza do powiększającego się katalogu anime. Widzowie, którzy śledzili Saitamę od jego debiutanckiego sezonu aż po długą przerwę w oglądaniu nowszych odcinków, docenią połączenie wszystkich sezonów w jedną całość, co upraszcza powrót do serialu. Co więcej, Netflix ma teraz w swojej ofercie dobrze znaną markę superbohaterów.
Powrót One-Punch Mana w końcu zapewnia Netflixowi najlepszą serię o superbohaterach.
One-Punch Man, sezon 3 – Saitama zamierza uderzyć obraz anime
Widok One-Punch Mana powracającego do oferty Netflixa wydaje się wielkim triumfem, choć serial niesie teraz ze sobą sporo bagażu. To, co zaczęło się jako jeden z najbardziej chwalonych debiutanckich sezonów w najnowszej historii anime, przekształciło się w często cytowany przykład źle przygotowanej adaptacji. Źródłem problemu jest znaczący wstrząs za kulisami.
Sezon 1, stworzony przez Studio Madhouse, ustanowił niemal nieosiągalny standard – bitwy Saitamy były renderowane z wyraźną, płynną animacją, która natychmiast wyróżniała serial. Kiedy obowiązki produkcyjne przy drugiej części przeniesiono na J.C.Staffa, kontrast stał się niewątpliwy. Chociaż drugi sezon miał nieco niezgrabny styl wizualny, pozostał znośny; jednak trzeci sezon był dramatycznie krótki. Krytycy robili się coraz głośniej, zauważając, że kilka z długo oczekiwanych konfrontacji w mandze nie udało się uchwycić intensywności, jakiej fani oczekiwali od One-Punch Mana.
Rozczarowanie jest tym większe, że manga może poszczycić się jednymi z najlepszych grafik we współczesnych komiksach akcji. Ilustrator Yusuke Murata konsekwentnie wypełnia każdą rozkładówkę ogromnymi, misternie szczegółowymi dwustronicowymi ilustracjami, które mogłyby znaleźć się w galerii. Przełożenie tych momentów na animację, która wydaje się sztywna lub płaska, oznacza zauważalne pogorszenie jakości, szczególnie dla doświadczonych fanów, którzy są doskonale zaznajomieni z wizualną doskonałością materiału źródłowego.
Niemniej jednak bezpośrednie zwolnienie J.C.Staffa byłoby niesprawiedliwe. Na przestrzeni lat studio wyprodukowało wiele imponujących wizualnie seriali i istnieje realna szansa, że może się odbić, jeśli One-Punch otrzyma kolejny sezon. W tej chwili decyzja Netflix o ponownym zorganizowaniu serialu to dobra wiadomość dla każdego, kto szuka całej sagi w jednym miejscu, nawet jeśli podkreśla, jak bardzo anime wciąż musi dojść do siebie po problemach produkcyjnych.
Netflix wykorzystuje główne globalne adresy IP, aby stworzyć w pełni niezależny katalog superbohaterów

TheOne-Punch Mandeal jest częścią szerszej strategii Netfliksa. Oprócz niedawnego sukcesu południowokoreańskiej komedii o superbohaterach The WONDERfools, platforma streamingowa wyraźnie pragnie poszerzyć swoją ofertę superbohaterów, nie polegając na usługach Marvela i DC, które od lat zmieniają się między usługami.
Chociaż fanom nadal będzie brakować na platformie takich flagowych hitów o superbohaterach, jak Daredevil, Punisher czy Flash, nabywanie popularnych seriali i tytułów z całego świata zapewnia Netflixowi własną, wyraźną niszę w tym gatunku. Choć Saitama nie jest powiązany z tradycyjnym kinowym uniwersum, jego powrót pokazuje, że Netflix może utrzymać zaangażowanie fanów superbohaterów bez tej struktury.