Prawie trzydzieści lat po debiucie ten thriller akcji Roberta De Niro wciąż może pochwalić się niezrównanymi pościgami samochodowymi. W każdym rankingu najlepszych filmów nieuchronnie na pierwszych miejscach znajdują się klasyki takie jak „Bullitt”, „The French Connection” i „Żyć i umrzeć w Los Angeles”. Warto zauważyć, że najbardziej kultowe pościgi powstały przed erą obrazów generowanych komputerowo.
Chociaż serie *Szybcy i wściekli* oraz serie *Extraction* nadal dostarczają adrenaliny, wiele z tych sekwencji nosi wyraźny ślad cyfrowego ulepszenia. Przed dominacją CGI reżyserzy polegali na autentycznej fizyce i utalentowanych kaskaderach, aby ożywić takie scenografie – jednym z ostatnich przykładów tego praktycznego podejścia był *Ronin* z 1998 roku.
Ten klimatyczny thriller, prowadzony przez zmarłego, legendarnego Johna Frankenheimera („Kandydat mandżurski*”), łączy Roberta De Niro z Jeanem Reno w roli najemników, których zadaniem jest kradzież teczki z tajemniczą zawartością. Film balansuje pomiędzy brutalnym thrillerem w stylu lat 70. a współczesnością, przedstawiając dwa z najbardziej pamiętnych pościgów samochodowych ostatnich trzydziestu lat.
Ronin podniósł poprzeczkę w pościgach samochodowych po Bullitt i The French Connection

Frankenheimer, filmowiec starej szkoły, przekazał tę wrażliwość Roninowi. Sekwencje akcji są dopracowane, ale film pozostaje pozbawiony krzykliwości. Nie ma tu ujęć w zwolnionym tempie ani szybkich cięć, a pojawiające się CGI są niemal niezauważalne. W przypadku scen pościgów Frankenheimer nalegał na całkowite wyeliminowanie CGI i skrupulatnie opisał każdy szczegół w scenorysie.
W obsadzie Ronin znajduje się trzech złoczyńców Jamesa Bonda: Sean Bean („GoldenEye”), Michael Lonsdale („Moonraker”) i Jonathan Pryce („Jutro nie umiera nigdy”).
Większość jazdy wykonywali kierowcy-kaskaderzy, poruszający się z dużymi prędkościami przedstawionymi na ekranie. W wielu ujęciach kierowcy byli schowani w samochodach, dając złudzenie, że aktorzy siedzą za kierownicą. Ta autentyczność przyczynia się do dreszczyku emocji podczas pościgów Ronina, ponieważ istnieje minimalna ilość fabrykacji. Widzowie są świadkami szybkiego przyspieszania prawdziwych samochodów, podczas gdy nieco przestraszeni aktorzy starają się wyglądać na opanowanych.
Zgodnie z upodobaniem Frankenheimera do prostoty, pościgi w Nicei i Paryżu charakteryzują się rzadkim akompaniamentem muzycznym. Zamiast tego połączenie montażu i efektów dźwiękowych dostarcza emocji, przywołując klasyczne sceny z filmów takich jak The French Connection.
Nastąpiły wspaniałe pościgi za samochodami, a jednak Ronin pozostaje niezrównany

Chociaż Ronin jest powszechnie uważany za jedno z najlepszych przedstawień Roberta De Niro lat 90., jego początkowy występ w teatrze był rozczarowujący, przynosząc około 70 milionów dolarów dochodu przy kosztach produkcji wynoszących 55 milionów dolarów (według Box Office Mojo). Jednak w kolejnych latach film zyskał wierną rzeszę fanów, głównie dzięki rozwojowi domowych formatów wideo, takich jak DVD i Blu-ray. Jako jedna z ostatnich dużych produkcji opierających się niemal wyłącznie na efektach praktycznych, zajmuje wyższą pozycję w porównaniu z większością współczesnych hitowych filmów akcji.
Nie oznacza to, że od 2000 roku nie pojawiły się wyjątkowe zajęcia związane z pojazdami. Mad Max: Fury Road to w zasadzie ciągła, dwugodzinna sekwencja pościgów, która niezmiennie trzyma w napięciu. Chociaż Matrix Reloaded ma swoje wady, pościg po autostradzie jest niezaprzeczalnie imponujący, a scena z Batmobilem w filmie Batman z 2022 roku została starannie opracowana choreografia. Niemniej jednak żadna z tych sekwencji nie może równać się intensywnością i wykonaniem pościgów w Roninie.
Warto zauważyć, że film jest potężny nawet bez scen akcji. Film może pochwalić się gwiazdorską obsadą, w skład której wchodzą Sean Bean i Stellan Skarsgård, ostry scenariusz napisany przez Davida Mameta (który w tym projekcie użył pseudonimu) oraz wciągającą narrację. Sekwencje pojazdów stanowią doskonały finał, pokazujący zdolność reżysera Johna Frankenheimera do konstruowania spektakli podnoszących adrenalinę bez polegania na pojedynczej klatce obrazów generowanych komputerowo.
Jedyną prawdziwą wadą pościgów samochodowych Ronina jest to, że gdy postać grana przez DeNiro, Sam, wychyla się, by wystrzelić wyrzutnię rakiet, zostaje zastąpiony przez jednego z najbardziej oczywistych dublerów kaskaderskich w historii ekranu. Poza tym sekwencje te służą jako podręcznikowe przykłady tego, jak tego rodzaju sceny powinny być kręcone i montowane.
Źródło: Komentarz reżysera Ronina, Box Office Mojo